Pogrzeb Chestera Benningtona uroczystością prywatną

Znamy pierwsze informacje związane z pogrzebem Chestera Benningtona. Wiemy już, że uroczystości będą miały charakter prywatny. Wbrew wcześniejszym doniesieniom wokalista najprawdopodobniej nie spocznie na cmentarzu Hollywood Forever – tym samym, na którym pochowany został Chris Cornell.

Podczas gdy muzyczny świat cały czas opłakuje Chestera Benningtona, serwis TMZ podaje pierwsze informacje odnośnie pogrzebu wokalisty.

Choć nie znana jest jeszcze data uroczystości pogrzebowych, wiadomo już, że będą one miały charakter prywatny. W uroczystościach wezmą udział członkowie rodziny oraz najbliżsi przyjaciele Benningtona. Rodzina rozważa również możliwość upamiętnienia wieloletniego lidera Linkin Park przez fanów, szczegóły na ten temat póki co nie są jednak znane.

Pewne za to wydaje się, że Chester Bennington nie zostanie pochowany na cmentarzu Hollywood Forever, jak początkowo twierdzono (Bennington miał spocząć obok przyjaciela, niedawno zmarłego Chrisa Cornella – red.). Pomysł zakwestionowali bliscy wokalisty, twierdząc, że cmentarz Hollywood Forever to zbyt publiczna przestrzeń. Dokładne miejsce pochówku powinniśmy poznać wkrótce – podobnie jak szczegółowe okoliczności śmierci Benningtona, które wciąż są badane przez biegłych.

Z najnowszych ustaleń śledczych wynika, że w posiadłości w Palos Verdes, gdzie znaleziono ciało artysty, nie stwierdzono obecności nielegalnych substancji. W pokoju Benningtona znajdowała się natomiast częściowo opróżniona butelka alkoholu. Czy został on wypity przez wokalistę krótko przed śmiercią i miał bezpośredni wpływ na jego decyzję o samobójstwie, wyjaśni raport toksykologiczny. Badania są prowadzone przez miejscowych lekarzy z Los Angeles.

Chester Bennington miał 41 lat. Do Linkin Park dołączył w 1999 r. Z zespołem odniósł wiele sukcesów, m.in. trafiając do zestawień najważniejszych wokalistów rockowych wszech czasów. Miał 6 dzieci.

Ostatnim klipem, jaki Bennington nagrał z Linkin Park, jest opublikowany kilka godzin przed jego śmiercią „Talking to Myself”.

Komentarze

Dodaj komentarz