Arch Enemy: Szwedzki death metal w kolorze indygo #Pol’and’Rock

Arch Enemy to mocna marka w świecie ciężkich brzmień. Akcję zespołu stale rosną, choć jego historia trwa już ponad dwie dekady. Dowodzona przez Alissę White-Gluz szwedzka formacja to jedna z głównych gwiazd nadchodzącego Pol’and’Rock.

Początki Arch Enemy sięgają roku 1995 r. W Halmstadt, niewielkim mieście na zachodzie Szwecji, gitarzysta Michael Amott zakłada zespół wraz z młodszym bratem Christopherem. Rodzeństwo angażuje do współpracy wokalistę Johana „Liivę” Axelssona i perkusistę Danielem Erlandssonem.

Formacja nie traci czasu. Po roku ukazuje się jej pierwsze demo, a krótko po nim debiutancki album „Black Earth” – surowy, deathmetalowy łomot ze skłonnością do melodii. W Szwecji krążek odnosi umiarkowany sukces. Nieźle radzi sobie w Japonii, gdzie zostaje wydany równocześnie. Czteroosobowa ekipa Arch Enemy mierzy jednak wyżej.

Grupa rekrutuje basistę Martina Bengtssona. Z nim wydaje drugi album, będący jednocześnie pierwszym wydawnictwem Arch Enemy, którego premiera ma charakter międzynarodowy. „Stigmata” ukazuje się nakładem Century Media Records. Muzyczna wymowa płyty nie pozostawia wątpliwości: punkt ciężkości przesuwa się w stronę melodii, co dobitnie pokazuje, że Arch Enemy próbuje trafić do szerokiej publiczności.

„Stigmata” nie osiąga oszałamiającego sukcesu w Europie, choć nieźle radzi sobie w Japonii, gdzie po raz pierwszy trafia na listę bestsellerów (album dociera do 92. miejsca).

Prawdziwą rewolucję przynosi rok 2000. Do zespołu dołącza niemiecka wokalistka Angela Gossow wcześniej występująca w kapelach Asmodina i Mistress. Gossow zastąpiła Johana „Liivę” Axelssona, dla którego liczne koncerty okazały się zbyt dużym obciążeniem. Dotychczasowi fani Arch Enemy mogli być zszokowani, ale zespół doskonale wiedział, co robi. Kobiecy pierwiastek był tym, czego Szwedzi potrzebowali wizerunkowo, a przede wszystkim muzycznie. Angela doskonale wpisała się w brzmienie grupy, dodając mu pikanterii, co dobitnie pokazał wydany w 2001 r. album „Wages of Sin”.

Wraz z premierą płyty kariera Arch Enemy nabrała rozpędu. Z nowym nabytkiem zespół braci Amott wyruszył w długą trasę, w międzyczasie pracując nad nowym materiałem. Celem grupy stało się połączenie wierności deathmetalowym wzorcom z nowoczesnym, ambitnym podejściem do muzyki.

– Przetrwanie i rozwój w branży metalowej nie są łatwe – zauważa Michael Amott. – W przeciwieństwie do tego, co mówi wiele osób, uważam, że death metal ciągle się rozwija i podąża za trendami. Co za tym idzie, nie sposób utrzymaś się na topie przez cały czas.

– Przez ostatnie 20 lat widzieliśmy zmieniające się trendy i zespoły, które nie dały rady pozostać w grze. Uważam, że kluczem do sukcesu jest pozostanie wiernym samemy sobie, a także to, aby pamiętać o tym, dlaczego zaczęło się grać muzykę. To, za co ją kochasz, zawsze powinno być na pierwszym miejscu – podkreśla założyciel Arch Enemy.

Popularność zespołu rosła z każdym kolejnym wydawnictwem. Moc utworów z „Anthems of Rebellion” (2003) czy mroczny klimat „Khaos Legions” (2011) zbudowały potężną markę, prawdopodobnie jedną z największych w świecie death metalu.

W 2014 r. w szeregach Arch Enemy nastąpiła kolejna zmiana.

„Zespół przedstawia wam nowego członka: Alissę White-Gluz, byłą wokalistkę kapeli The Agonist. Angela Gossow, która dołączyła do nas w 2000 r., odejdzie ze stanowiska frontwoman i skupi się na zarządzaniu zespołem, podczas gdy Alissa zajmie jej miejsce” – w 2014 r. poinformował zespół.

– Po 13 latach prawdziwego, cholernego metalu, sześciu albumach i niezliczonych trasach czuję, że muszę wkroczyć w inną fazę mojego życia, być z rodziną i zająć się innymi sprawami – wyjaśniała Angela Gossow. – Pozostaję wierna moim heavy metalowym korzeniom, usuwam się jednak ze światła reflektorów. Przekazuję znicz bardzo utalentowanej Alissie White-Gluz, którą znam jako przyjaciółkę i wspaniałą wokalistę od wielu lat.

Wraz z dołączeniem pochodzącej z Kanady White-Gluz w obozie Arch Enemy zmieniło się wszystko. Z nową wokalistką, kilkakrotnie wybraną przez prestiżowy „Revolver Magazine” najgorętszą metalówą świata, szwedzka formacja złapała drugi oddech.

– Zmiana wokalistki w 2014 r. była przełomowym momentem dla zespołu – przyznaje Michael Amott. – Alissa wnosi bardzo wiele do zespołu, nie tylko jako silna wokalistka i wspaniała osobowość sceniczna, ale też jako utalentowana autorka tekstów. Jej utwory i orkiestracje bardzo różnią się od moich pomysłów, co sprawia, że brzmienie Arch Enemy jest bardzo różnorodne.

„War Eternal”, pierwszy album Arch Enemy nagrany z Alissą White-Gluz, okazał się sporym sukcesem, świetnie radząc sobie na listach bestsellerów w wielu krajach. Doskonale przyjęty został również jego następca – „Will to Power”.

– Tworząc „War Eternal”, dosłownie poznawaliśmy się jako ludzie – w wywiadzie dla Loudwire.com opowiadał Michael Amott, współzałożyciel Arch Enemy. – Mamy już to za sobą. Kiedy piszesz utwory, masz własny sposób komunikowania się. Sądzę, że wspólnie udało nam się coś takiego wypracować.

Dziś Arch Enemy to monolit. Grupa cieszy się opinią jednej z najważniejszych ekip współczesnego metalu. Założona przez braci Amott kapela zapraszana jest na największe festiwale, grając również liczne trasy klubowe. Formacja regularnie odwiedza również nasz kraj. Jej kolejny koncert w Polsce odbędzie się na Pol’and’Rock Festivalu (eks-Przystanku Woodstock). Na „najpiękniejszym festiwalu świata” Arch Enemy wystąpi 3 sierpnia, wchodząc na scenę po Judas Priest. To będzie gorący wieczór.

Licencjonowany merch Arch Enemy znajdziecie na RockMetalShop.pl via [link]

fot. fot. Markus Felix | PushingPixels (CC BY-SA 4.0)

Komentarze

Dodaj komentarz