Gitarzysta krytycznie na temat Hali Sław
Coroczne nominacje do Rock And Roll Hall Of Fame wywołują u fanów i artystów różne emocje. Tym razem gitarzysta Exodus, Gary Holt, podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat idei przedsięwzięcia w „The Mistress Carrie Podcast”.
– Osobiście mam to gdzieś, bo Rock And Roll Hall Of Fame jest cholernie słabe. Iron Maiden po dziś dzień wyprzedaje stadiony i dostał się tam dopiero teraz. Thin Lizzy prawdopodobnie nigdy się tam nie dostaną, a nagrali legendarne albumy i byli mistrzami harmonii rockowych na dwie gitary. A są tam chociażby Missy Elliott, czy, kurwa, NWA, który tworzył ohydną, antypolicyjną retorykę. Judas Priest dostali się tam tylnymi drzwiami. Motörhead powinien tam być. To głupi konkurs popularności. Nigdy nie byłem w tym muzeum w Cleveland. Nie mam ochoty tam iść. Mam to totalnie gdzieś – twierdzi Holt.
Exodus promuje obecnie swój najnowszy album „Goliath” na europejskiej trasie koncertowej, a zaraz po niej rozpocznie trasę po USA razem z Sepulturą i Biohazard.







