Jak zmieniły się czasy według wokalisty?
Granie tras koncertowych od dziesiątek lat kojarzy się z hasłem: „Sex, drugs and rock n’ roll”. Jak to wygląda naprawdę? O tym ze swojej perspektywy opowiedział wokalista Paradise Lost, Nick Holmes w wywiadzie dla „Slowhands Rock Talk Show”.
– Teraz dbam o siebie o wiele bardziej, bo nie jestem tam, aby imprezować. W młodości było tego więcej. Teraz tego nie ma. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem w pubie, zwłaszcza w trasie. Możemy wypić kilka drinków po koncercie, ale to bardzo spokojna i cicha impreza – tłumaczy Holmes. – Na trasie nigdy nie podnoszę głosu, staram się nie denerwować. Bardzo dużo śpię. Wiem, że brzmi to nudno, ale gdy masz wiele koncertów pod rząd i przejazdów oraz przelotów z miasta do miasta, trzeba być w jak najlepszej formie, bo finalnie liczy się tylko koncert – dodaje.
Frontman Paradise Lost wspomina również pierwsze lata zespołu.
– W latach dziewięćdziesiątych za kulisami było szaleństwo z dużą ilością alkoholu i wybryków, ale teraz na większości festiwali panuje bardzo trzeźwa atmosfera, niezależnie od wielu. Nawet młode zespoły zachowują się bardzo rozsądnie.






