Skillet: „Umieć doceniać różnice” #wywiad

Skillet to obecnie jeden z najpopularniejszych zespołów rockowych. Istniejąca od trzydziestu lat grupa promuje swój najnowszy album „Revolution”, a jej lider, John Cooper, opowiedział nam obszernie o nowej płycie, byciu małżeństwem w zespole, swojej przeszłości i podejściu do wiary w Boga. Zapraszamy do lektury.

Wolisz nagrywać w studiu, czy występować na żywo?

John Cooper: Proste pytanie na początek (śmiech). Oczywiście, że występować na żywo. Uwielbiam wychodzić na scenę i widzieć fanów. Interakcja z nimi, gdy wykonujemy nasze utwory jest najważniejsza.

Skillet obchodzi w tym roku 30-lecie istnienia. Jak wspominasz wasze początki w latach dziewięćdziesiątych?

O rany, wtedy było o wiele trudniej. Z drugiej strony, lata dziewięćdziesiąte były świetną erą, było mnóstwo znakomitej muzyki. Wtedy w powietrzu unosiło się przeczucie, że można zrobić dosłownie wszystko. Muzyka stawała się bardzo eklektyczna. Wcześniej mieliśmy hair i glam metal, który jest moją ulubioną erą, ale później nadeszła era grunge’u i wszystko się zmieniło. W kolejności nastąpił rozkwit kolejnych zespołów: Korn, Marilyn Manson, Rob Zombie, którzy nagrywali fantastyczne albumy. Mieliśmy wrażenie, że muzyka rockowa nie zna granic i można robić co się chce. To był naprawdę dobry czas. Natomiast w naszym przypadku nie było łatwo. Na początku nikt nas nie znał, nie zarabialiśmy pieniędzy na muzyce. Wtedy sam musiałem prowadzić naszego vana, sam rozkładać sprzęt, przygotowywać i sprzedawać gadżety. Było mnóstwo pracy. Po dziesięciu czy dwunastu latach w końcu zaczęliśmy być znani i życie stało się łatwiejsze.

Przy okazji, zauważyłem, że za tobą są dwa plakaty kultowych zespołów z lat dziewięćdziesiątych: Nirvany i Rage Against The Machine.

Faktycznie, zgadza się (śmiech). Dopiero teraz się zorientowałem, bo jesteśmy w trasie i siedzę akurat w garderobie (Skillet grali wtedy w Karolinie Północnej, red.)

Czy planujecie coś specjalnego z okazji okrągłej rocznicy?

Nie do końca, ale chyba powinniśmy. Nie wiem co zrobić. W ciągu ostatnich kilku lat grono naszych fanów mocno się rozrosło. Staliśmy się o wiele bardziej rozpoznawalni za granicą. Są nastolatki, które dopiero teraz odkrywają naszą muzykę i nie mają pojęcia, że istniejemy tak długo. To fantastyczny czas dla nas. Dlatego zobaczymy czy coś zrobimy. Na pewno wydamy w tym roku nową muzykę. Został nam jeszcze jeden utwór do zmiksowania, więc teraz cała nasza uwaga skupia się na tym.

Powiedziałeś o nowej muzyce, którą tworzycie, a ja chciałbym zapytać o wasz ostatni album „Revolution”. Wydaliście go nakładem własnej wytwórni Hear It Loud Records. Co skłoniło was do takiego kroku?

Wiesz, byliśmy przez 20 lat w Atlantic Records. To była niesamowita współpraca, mieliśmy świetne relacje. Myślę, że doszliśmy do momentu, w którym poczułem, że jeśli kiedykolwiek nadejdzie taki czas, kiedy będziemy mogli działać sami, mieć tę artystyczną swobodę wydawania muzyki, kiedy chcemy i jak chcemy, bez angażowania tylu osób. I ten moment właśnie nadszedł. Nasze odejście z Atlantic Records było bez negatywnej energii. Nadal mamy świetne relacje z ludźmi, którzy tam pracują i angażujemy ich w nasze projekty. Dla mnie najważniejsze to wydawać więcej muzyki, bo tego też oczekują fani. Decyzja o założeniu własnej wytwórni była niesamowicie wyzwalająca.

Jasne, rozumiem. Poza znakomitą muzyką na tym albumie moją uwagę zwróciła również okładka na której trzymasz flagę z wypisanym cytatem z Listu Świętego Pawła do Koryntian. Masz swój ulubiony cytat z Biblii?

(chwila zamyślenia) Mam ich bardzo wiele, ale ten o którym mówisz jest świetny. Wiara, nadzieja i miłość. Największa jest miłość. Wydaje mi się to bardzo aktualne w naszych czasach, ale świat zawsze był szalony. Zawsze istniała chciwość, korupcja, nienawiść, rasizm, ludzie, którzy nienawidzą innych bez powodu, czy cokolwiek innego. Wszyscy się z tym zmagamy. Są też naprawdę złe rzeczy, które wynikają z mediów społecznościowych. Myślę, że to w pewien sposób wzmocniło tę wewnętrzną skłonność do krzyczenia na ludzi, nienawidzenia siebie nawzajem i tworzenia podziałów. Sam funkcjonuję w mediach społecznościowych i widzę co tam się dzieje. Myślę sobie jak to rujnuje życie niektórych ludzi. Moim zdaniem powinniśmy być dla siebie bardziej życzliwi, szerzyć miłość i tworzyć pozytywny przekaz. Dlatego chciałem umieścić ten cytat na okładce. Płyta nieprzypadkowo nazywa się „Revolution”, ale nie chodzi o rewolucję polityczną, ani przeciwko człowiekowi. Chodzi o wewnętrzną rewolucję, o naukę kochania ludzi, którzy być może nie odwzajemniają twojego uczucia, o naukę kochania ludzi, którzy są inni niż ty, o bycie pozytywnym, a nie negatywnym. To wszystko była taka wewnętrzna walka. I po prostu poczułem, że to właściwa rzecz do powiedzenia. „Revolution” to bardzo pozytywny album. I mam nadzieję, że dodał ludziom otuchy.

Zdecydowanie, to mocna, ale bardzo pozytywna treść. Mówisz o mediach społecznościowych. Moim zdaniem dziś ludzie są nimi zdecydowanie przeciążeni.

Media społecznościowe są świetne do wielu rzeczy. Na przykład do odkrywania muzyki, albo obserwowania działań zespołów. Wiesz ile bym dał, mogąc śledzić w taki sposób poczynania Metalliki albo Bon Jovi? (śmiech). To też świetny sposób na kontakt z ludźmi z którymi nie masz możliwości porozmawiać na co dzień. Kończysz studia, przeprowadzasz się, zakładasz rodzinę i możesz mieć kontakt z dalszą rodziną lub przyjaciółmi ze szkoły. Ale fakt, z drugiej strony treści w mediach społecznościowych jest kategorycznie za dużo. Niestety, wszyscy jesteśmy podatni na działanie algorytmów. Możemy się na to wściekać, ale tak jest. Dlatego chcę po prostu zachęcić ludzi do znalezienia nadziei, do niepoddawania się wewnętrznym demonom. I sam dzięki temu stawać się lepszym człowiekiem.

W Skillet gra również twoja żona, Corey. Jak to jest być małżeństwem w zespole rockowym?

Jesteśmy małżeństwem od 29 lat, czyli prawie tyle ile istnieje zespół. Cały czas jesteśmy razem w trasie i poza nią. Nasze dzieci dorastały w trasie, nawet kilka razy były z nami w Polsce. Oczywiście, są wspaniałe jak i trudne chwile. Na szczęście moja rodzina jest zawsze razem. Myślę, że ma to też tę zaletę, że zespół ze swoją muzyką, a także fanami, którzy postrzegają Skillet jak rodzinę. Najtrudniejsze jest oczywiście to, że podczas trasy żyje się w busie z grupą innych osób, prowadzi razem firmę i jest się jednocześnie małżeństwem. Czasami bywają kłótnie. Czasami ona chce, aby muzyka brzmiała inaczej. To Corey zajmuje się produkcją, nie ja. Każde z nas wie, w czym jest dobre i tego się trzyma. Po prostu trzeba umieć doceniać różnice.

To bardzo mądre co powiedziałeś. Chciałbym zapytać cię o wasz ostatni singiel, „O Come, Come Emmanuel”. Ten utwór wyróżnia się na wszelkie możliwe sposoby. Jak powstał?

Pomysł na ten utwór zaczął się właśnie od mojej żony. Wiedziałem, że nad czymś pracuje, ale trzymała to w tajemnicy. Po dwóch tygodniach przyszła do mnie ze szkicem tego utworu, a konkretnie pierwszą, łagodną częścią. Pomyślałem: „To genialne i niesamowicie poruszające”. Pokochałem ten utwór od początku. Powiedziała, że chce, aby w drugiej części było o wiele więcej ciężaru. Przedstawiła mi też kilka piosenek, chcąc pokazać punkt odniesienia. Założeniem było, aby stworzyć najdelikatniejszą i najcięższą muzykę jaką Skillet kiedykolwiek stworzył i zamknięcie jej w jednej piosence. Lubię określać ten utwór, że stworzyliśmy coś w stylu „Stairway to Heaven” Led Zeppelin. I to wszystko za sprawą Corey.

Wiele osób podkreśla, że muzyka Skillet bardzo pomogła im w różnych sytuacjach życiowych. Czy jest jakiś zespół lub artysta, który pomógł tobie?

(chwila zamyślenia) Powiedziałbym, że pomogły mi całe gatunki: rock i metal. Nie byłbym w stanie wybrać jednego zespołu czy artysty. Mogę tu wymienić Metallikę, Scorpions, Bon Jovi, Ozzy’ego Osbourne’a i wiele innych. Ta muzyka sprawiła, że poczułem się zrozumiany. Jako nastolatek przechodziłem przez bardzo trudne chwile. Moja mama zmarła, gdy miałem piętnaście lat. Osiem miesięcy później jeden z moich najlepszych przyjaciół zginął w wypadku samochodowym. To był mroczny czas, a muzyka sprawiała, że czułem się lepiej. Może to przez energię, którą wywołują dźwięki? A może przez pewien niepokój jaki czasem w sobie niesie? Nie wiem co to było, ale po prostu pomagało.

Moje następne pytanie jest trochę osobiste, więc jeśli nie chcesz, nie musisz odpowiadać. Jesteś bardzo wierzącą osobą. Czy miałeś w takim razie w swoim życiu kryzys wiary?

Ująłbym to tak: Miałem w swoim życiu kryzysy, ale one właśnie pogłębiły moją wiarę. Wspominałem ci o śmierci mojej mamy. Powodem był nowotwór. Trwało to długo i przygotowywała do swojego odejścia zarówno siebie, jak i mnie. Mówiła mi: „Wiesz, jeśli umrę, to nie znaczy, że Bóg nie jest dobry. Nie można winić Boga za takie rzeczy”. Ale bez względu na to jak jesteś przygotowany na odejście bliskiej osoby, kiedy przychodzi ten moment, to jest jak uderzenie burzy. Wtedy zaczynasz zadawać sobie pytania: Dlaczego Bóg na to pozwolił? Dlaczego wybrał moją mamę? Dlaczego nie wybrał jakiegoś psychopaty, który znęca się nad dziećmi albo robi coś naprawdę złego na świecie? Dlaczego tacy ludzie nie umarli? Dlaczego moja mama? Była dobrą osobą. Kochała ludzi, troszczyła się o innych. Dlaczego więc na świecie istnieje zło? Skoro Bóg nas tak bardzo kocha, dlaczego musimy cierpieć? Te pytania może zadać każdy człowiek. Każdy, kto czyta te słowa, niezależnie od tego, czy jest religijny, czy nie, chcę, żebyście wiedzieli, że jako osoba wierząca w Boga, to są dobre pytania i można je zadawać. Ja też je zadaję. Powiedziałabym więc, że takie chwile przynoszą kryzys, bo człowiek myśli sobie: może to wszystko kłamstwo. Może moje życie nie jest warte życia i nigdy więcej nie chcę czuć takiego bólu. A potem jeden z moich najlepszych przyjaciół nagle zginął w wypadku samochodowym i pomyślałam: nie wiem, czy dam radę. Potem ja i mój tata zaczęliśmy się kłócić i chciałem opuścić dom w wieku 16 lat nie chcąc mieć z nim nic wspólnego. Oczywiście, nie chcę tutaj się rozwodzić nad swoimi problemami. Przeszedłem przez to. Odnalazłem spokój w wierze. Bóg przez Biblię powiedział mi, że mogę zadawać takie pytania, że mogę być wściekły i zły. Dzięki temu zrozumiałem bardzo wiele. Znalazłem pokój w Bogu, który powiedział: „Nie mówię ci, że nie będziesz przechodzić przez trudne chwile. Mówię, że będę z tobą. Będę z tobą w tych trudnych chwilach i pomogę ci przez nie przejść”. I znalazłam w tym wiele nadziei i Boga, który kocha ludzi słabych i złamanych. Dlatego śpiewam o tym w wielu moich piosenkach. I dlatego śpiewam o samobójstwie, depresji, o ludziach, którzy po prostu potrzebują nadziei, żeby przetrwać kolejny dzień. Chcę, żeby przetrwali kolejny dzień, niezależnie od tego, czy podzielają moją wiarę, czy ją odrzucają. To nie moja sprawa. Chcę, żeby przetrwali kolejny dzień.

To absolutnie fantastyczne, co powiedziałeś. W imieniu swoim i fanów Skillet dziękuję ci za to, co robisz. Czy na koniec chciałbyś powiedzieć coś waszym polskim fanom?

Uwielbiam fanów z Polski. Od początku nie mogłem uwierzyć ile osób w waszym kraju zna nasz zespół. Nieważne czy przyjeżdżam do Warszawy, czy do innego miasta. Pamiętam, że na jednym z koncertów, w 2015 albo 2016 roku graliśmy utwór „Rise”, a tłum po zakończeniu piosenki wciąż śpiewał. Mam to nagranie na swoich social mediach. Polacy to niesamowita publiczność i nie mogę się doczekać, aż was znów zobaczę. Dziękuję za wasze szczere oddanie.

A ja dziękuję tobie za rozmowę, John. To była dla mnie wyjątkowa sprawa. Wszystkiego dobrego dla ciebie i reszty zespołu.

Dziękuję. Dla ciebie również, stary.

Rozmawiał: Michał Drab

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz


RockMetal F***T

Glany damskie i męskie

RockMetalNews TV

Jesteśmy blisko zespołów, koncertów i ludzi związanych z muzyką, by dostarczać Wam najlepsze treści VIDEO

RockMetalNews TV to ogólny dział, w którym przekrojowo prezentujemy nasze realizacje video z różnych serii. Znajdziecie tu zarówno minidokumenty, jak i materiały z serii „#tour report”. W RockMetalNews TV nie brakuje również wywiadów video, w tym wywiadów nagrywanych w siedzibie naszej redakcji w CK Zamek w Poznaniu, a także wywiadów z serii Six Questions Show prowadzonych dla nas przez Filipa i Pawła z zespołu The Sixpounder.

Bohaterami naszych materiałów video są uznane marki, jak Behemoth, Acid Drinkers czy Nocny Kochanek, ale też młodsze kapele, które dopiero budują swoją pozycję na scenie. Równie chętnie pojawiamy się na dużych festiwalach oraz w małych, ciasnych klubach, bez względu na okoliczności zawsze starając się łapać dla Was dobre kadry. Zapraszamy do oglądania nowych i archiwalnych materiałów na podstronie działu RockMetalNews TV.

WYwiady

Sprawdźcie wywiady prosto z naszej redakcji w CK Zamek w Poznaniu

Przeprowadzanie wywiadów z muzykami i ludźmi związanymi z branżą muzyczną to jedna z naszych największych zajawek. Z artystami spotykamy się w naszej nowej redakcji w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, gdzie zorganizowaliśmy własne ministudio i komfortową przestrzeń dla naszych gości. Rozmowy odbywają się w możliwie luźnej, przyjaznej atmosferze.

Oprócz pełnowymiarowych wywiadów przygotowujemy również krótsze materiały lifestyle’owe. Pytamy w nich muzyków i ludzi związanych z branżą muzyczną o ich największe inspiracje, ulubione płyty, najbardziej niezapomniane koncerty i pozamuzyczne zajawki, którymi na co dzień rzadko mogą się pochwalić. Zapraszamy do oglądania naszych wywiadów na podstronie działu z wywiadami.

Artykuły

Szukasz czegoś do poczytania? Nasze autorskie artykuły powinny Cię zainteresować

RockMetalNews to serwis przede wszystkim newsowy, nastawiony na przekazywanie najważniejszych i najciekawszych informacji ze świata rocka/metalu – możliwie szybko, konkretnie i zarazem rzetelnie. Chcemy jednak, by nasi czytelnicy mogli znaleźć tu również  bardziej rozbudowane treści, napisane z pasją i poparte wiedzą oraz researchem. Właśnie po to powstał ten dział.

Dział „Artykuły” to ważna część RockMetalNews.pl. Jeśli interesujesz się muzyką, zwłaszcza tą głośniejszą niż pop, zawsze znajdziesz tu coś do poczytania. Wszystkie artykuły trafiające do tego działu to stuprocentowo autorskie treści, mające odrębną, inspirowaną papierowymi magazynami muzycznymi szatę graficzną. Zapraszamy do lektury nowych i archiwalnych tekstów na podstronie działu z artykułami.

HORRORY

Muzyka nie jest naszą jedyną zajawką. Uwielbiamy też horrory

Odwiedzając nasz portal, z pewnością nie raz natknęliście się na treści związane z horrorami. To nie przypadek, bo oprócz głośnej muzyki kręcą nas też horrory (nawet te slapstickowe!). Poświęciliśmy im osobny dział. Na podstronie „Horrory” prezentujemy najnowsze informacje ze świata filmów grozy, tematyczne zestawienia naszym zdaniem najlepszych horrorów, a także przeróżne ciekawostki. Bez względu na to, czy chcecie poznać najbardziej przerażające nowości, czy po prostu szukacie dobrego filmu na wieczór, podstrona „Horrory” wciągnie Was jak Pennywise do mrocznych kanałów Derry.