Kurt Cobain skończyłby dziś 50 lat. Grunge’owy mit i nieodżałowany głos

Jego głos był krzykiem ostatniej wielkiej mody rock’n’rolla, która ukształtowała pokolenie, a jego tragiczna śmierć wciąż pozostaje jedną z największych tajemnic popkultury. Gdyby żył, skończyłby dziś 50 lat. Grunge’owy mit, nieodżałowany lider Nirvany – Kurt Cobain.

Miejsce, w którym urodził się 20 lutego 1967 r., było jednym z najgorszych, w jakich na świat mógł przyjść przyszły rewolucjonista rock’n’rolla. Aberdeen w amerykańskim stanie Waszyngton, gdzie Kurt spędził wczesną młodość, było ciasnym, prowincjonalnym miasteczkiem, którego mieszkańcy nie przejawiali żadnego zainteresowania jakąkolwiek formą kultury.

On był jednak inny. Kurt muzyką interesował się od wczesnego dzieciństwa. Już w najmłodszych latach słuchał The Beatles i The Monkees, później również Black Sabbath i całego katalogu punkrockowych chuliganów z Sex Pistols i The Clash na czele. Od początku wiedział, że sam również będzie miał światu coś do przekazania – i że w przyszłości założy własny zespół.

Ale rzeczywistość rodzinnego Aberdeen nie była dla niego łaskawa. Gdy miał 7 lat, jego rodzice rozwiedli się. Najpierw mieszkał u matki, później u ojca w przyczepie kempingowej. Donald Cobain, ojciec Kurta, wyrzucił syna z domu, kiedy ten miał 11 lat. Kurt tułał się, pomieszkując u dziadków i wujostwa. W końcu wrócił do matki. Jak głosi legenda, zdarzało mu się spać pod mostem. Nie potrafił odnaleźć się wśród rówieśników.

Odrzucony i niepotrzebny, po zakończeniu edukacji Kurt imał się różnych zajęć. Był m.in.dozorcą, a wcześniej asystentem lokalnej grupy The Melvins (odpowiadał m.in. za noszenie sprzętu i podawanie drinków). Dzięki niej poznał Krista Novoselic. To z nim założył zespół, który wkrótce miał zrewolucjonizować świat muzyki. Nirvanę.

Pierwszy longplay Nirvany ukazał się w 1989 r. Choć znalazło się na nim kilka evergreenów, dopiero kolejne wydawnictwo grupy przyniosło jej międzynarodową sławę. Prawdziwą rewolucją dla Kurta i jego Nirvany, do której w międzyczasie dołączył utalentowany perkusista Dave Grohl, okazał się wydany w 1991 r. album „Nevermind” – płyta uznana przez dziennikarzy magazynu „Rolling Stone” za najważniejszy album lat 90.

Pomimo że wytwórnia Geffen miała co do „Nevermind” niewielkie oczekiwania, premiera krążka okazała się wielkim wydarzeniem. Płyta w błyskawicznym tempie wspięła się na 1. pozycję notowania Billboard 200 (lista najlepiej sprzedających się płyt w Stanach Zjednoczonych), zastępując na niej „Dangerous” Michaela Jacksona. Telewizja MTV na okrągło emitowała teledysk do singla „Smells Like Teen Spirit”. Fani pokochali wrażliwość Kurta, on zaś z miejsca stał się mesjaszem rock’n’rolla. Stało się jasne, że Nirvana ma wszystko.

Ale status supergwiazdy zaczął przerastać Kurta. Nasilające się uzależnienia, problemy zdrowotne natury fizycznej (chroniczny ból żołądka) i psychicznej, ogromne oczekiwania fanów i presja ze strony mediów – wszystko to prowadziło do powolnej agonii jego mocno rozchwianej osobowości. Mimo to w 1993 r. Nirvanie udało się wydać kolejny znakomicie przyjęty album. Po premierze „In Utero” popularność zespołu i jego frontmana znalazła się u szczytu. Olśniewające sukcesu Nirvany przysłaniały jednak brutalną prawdę o Kurcie – 26-letni podówczas Cobain coraz bardziej uginał się pod ciężarem sławy. Były to jego ostatnie miesiące.

W marcu 1994 r. podczas pobytu w Rzymie próbował popełnić samobójstwo, połykając duże ilości leków (flunitrazepam), a następnie popijając je alkoholem. Wówczas udało się go uratować. Mimo to miesiąc później Kurt już nie żył. Zastrzelił się we własnym domu, wcześniej przyjmując dużą dawkę heroiny. Jego ciało znaleziono 8 kwietnia 1994 r. Okoliczności śmierci artysty do dziś pozostają tajemnicą, stanowiąc przedmiot wielu teorii spiskowych.

Ostatnią piosenką nagraną przez Nirvanę przed śmiercią Cobaina był utwór „You Know You’re Right”, napisany w styczniu 1994 r. Utwór ukazał się w 2002 r. zgodnie z wolą żony muzyka, Courtney Love.

Komentarze

Dodaj komentarz