Autor: Piotr Garbowski; 20 kwietnia 2020 r.

It Follows: „Obraz społeczeństwa na prozaku” (wywiad)

Wyobraźcie sobie Nirvanę, która obniżyła strój gitar i właśnie wciągnęła kreskę. Tak brzmią prawdopodobnie jedyni polscy reprezentanci grungecore'u z formacji It Follows, którzy mrocznym singlem „Letarg” zapowiadają swój drugi album. „To obraz społeczeństwa, jakim się staliśmy” – komentuje Klama, wokalista It Follows. Kapela nie zwalnia pomimo lockdownu.

Slider

Wyobraźcie sobie Nirvanę, która obniżyła strój gitar i właśnie wciągnęła kreskę. Tak brzmią prawdopodobnie jedyni polscy reprezentanci grungecore’u z formacji It Follows, którzy mrocznym singlem „Letarg” zapowiadają swój drugi album. „To obraz społeczeństwa, jakim się staliśmy” – komentuje Klama, wokalista It Follows. Kapela nie zwalnia pomimo lockdownu.

 

Uważasz, że określenie „Nirvana po kresce” dobrze opisuje wasze brzmienie?

Klama: Usłyszałem to od jednego gościa po koncercie. Nie pamiętam po którym, ale to był jeden z naszych pierwszych koncertów. Dużo ludzi mi mówi, że jestem podobny do Kurta plus jeszcze ta muzyka. Może coś w tym jest. Brzmi to dość dobrze, ale oczywiście nie namawiam do brania narkotyków. (śmiech) Jest to opinia z zewnątrz, którą sam przejąłem. Kiedy ktoś mnie zaczepia, co gramy, to mówię: „Wiesz co to jest Nirvana? To wyobraź sobie Nirvanę, która obniżyła strój gitar i właśnie wciągnęła kreskę. Tak brzmi It Follows”.

Kurt Cobain czy Layne Staley?

O stary… To jest wybór pomiędzy zajebistym a bardziej zajebistym. Obaj są osobami, o których możesz powiedzieć, że chociaż ich nie poznałeś, tęsknisz za nimi. Nirvanę poznałem wcześniej, ale powiem tak: serce ma dwie komory. W jednej mam Kurta, w drugiej Layne’a.

It Follows czy Psychotype?

(śmiech)

To jak?

It Follows, oczywiście. To była, jest i będzie moja największa miłość. Psychotype to zespół, w którym się udzielam, śpiewam, spełniam się wizerunkowo i to jest zajebiste, ale It Follows stworzyłem sam od podstaw, więc to coś innego. Włożyłem w ten zespół masę czasu, pracy, także pieniędzy. Traktuję to jak swoje dziecko.

Jesteśmy na świeżo po premierze singla „Letarg”. Lockdown i atmosfera, która towarzyszy pandemii, to dobry kontekst na premierę utworu o takiej wymowie?

Nie mogłem sobie wyobrazić lepszego.

Opowiedz coś o tym numerze.

Kawałek „Letarg”, podobnie jak cały album, powstał na bazie obserwacji, które poczyniłem przez ostatnie półtora roku. „Letarg” skupia się na punkcie widzenia człowieka w moim wieku oraz punkcie widzenia człowieka, który ma ok. 30 lat, założył sobie jakiś plan, ale wszystko idzie niekoniecznie w dobrą stronę i nie wiadomo co dalej. Chciałem coś przekazać, dlatego napisałem to po polsku. Też jest tak, że pewne sprawy zaszły za daleko. O tym też jest ten tekst. Jako społeczeństwo zaczynamy się dusić.

Teraz na pewno.

Tak, ale okropna atmosfera w tym kraju zaczęła się wcześniej. Ludzie nie potrafią stanąć razem; mamy teraz cichą wojnę domową. Kiedyś jak trzeba było strajkować, to ludzie strajkowali, a teraz? Prędzej zamiast protestować byśmy się na ulicy pozabijali.

Twoim zdaniem wirus czegoś nas nauczy?

Ludzie trochę przystopowali. Mają więcej czasu na refleksję chociażby nad tym, co robi obecnie policja. Jest tego mnóstwo. Ale jest też druga strona. Do sądów wpływają wnioski rozwodowe, bo ludzie po prostu ze sobą nie wytrzymują. Wzrasta przemoc domowa. „Letarg” pasuje do tego czasu.

Cały album będzie utrzymany w mrocznym, ponurym klimacie? Okładka, którą pokazaliście wcześniej, to mocny obraz.

Jest taki angielski artysta Mr. Deadwater. Jak zobaczyłem ten obraz, od razu do niego napisałem i zapytałem, co on na to, żeby ta praca stała się okładką naszej płyty. Napisałem, że chciałbym wykupić prawa do tego obrazu, żeby zrobić z niego okładkę, ewentualny merch itp. Zamknęło się to w 30 funtach. Jest to drugi nasz album, którego okładką jest obraz artysty, bo okładką naszej pierwszej płyty jest obraz francuskiego malarza Erica Lacombe. W każdym razie jak zobaczyłem ten obraz, tego gościa na pierwszym planie, te wszystkie postaci wokół, te zjawy czy mary, to przyszły mi do głowy te wszystkie dzieciaki, które ćpają i nawet tego nie ukrywają. Wiesz o co chodzi? Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale kiedyś ćpanie było pewną świętością. Wciągałeś kreskę, ale robiłeś to tak, żeby nikt o tym nie wiedział. Teraz dzieciaki potrafią walić krechy na masce samochodu i nawet nie patrzą, czy ktoś nie przechodzi gdzieś obok. Wszystko jest totalnie wyeksponowane, bo dzieciaki chcą od razu dorosnąć. Co będzie dalej? Psychoza. Ludzie będą tęsknić za normalnością. Jak spojrzałem na ten obraz, to o tym wszystkim pomyślałem, pomyślałem, że to jest właśnie XXI w.

I dlatego wasz nowy album nazwałeś „XXI”.

Tak, o to w tym chodzi. To obraz społeczeństwa, jakim się staliśmy. To obraz społeczeństwa na prozaku, które musi się w ten sposób uspokajać, bo jest tyle rzeczy, które nas przerastają. Nie znosimy presji, bo świat za szybko z********a, dlatego wpadamy w dragi i alkohol, żeby jakoś dać sobie radę. Ludzie się zabijają, wieszają, tną się. Okej, ktoś ma dom, żonę, męża, ale w głowie dzieje się zupełnie coś innego. Stąd właśnie ta linijka w kawałku „Letarg”: „Najbardziej milczą ci, których wybrała śmierć”. Śmierć lubi nam szeptać do ucha różne pokusy, gdy jesteśmy samotni. Ludzi jak Chester z Linkin Park czy Chris Cornell z Soundgarden jest cała masa. Nie zapominajmy. W czasach, gdzie komunikacja to nie problem, paradoksalnie wcale nie rozmawiamy ze sobą jak ludzie. To przykre.

W tej całej psychozie, o której mówisz i której dotykacie poprzez waszą muzykę, jest postać mrocznego klauna, który pojawia się w uniwersum It Follows. To też urzeczywistnienie tej psychozy?

Postać klauna zawsze śniła mi się w najgorszych momentach. W przypadku It Follows klaun to bardziej wątek, który być może będzie pojawiał się w klipach, a wcześniej pojawił się już w utworze „Clownmare”. Natomiast jako wizerunek klaun jest zarezerwowany dla Psychotype.

Jak czujecie się jako jedyni polscy reprezentanci grungecore’u? Mało kapel sięga obecnie w ogóle po grunge. Wy robicie to na własnych zasadach.

To znaczy tak: jest kilka kapel, które fajnie wykorzystują grunge, ale w inny sposób, np. różne kapele post-grunge’owe. Dobrym przykładem jest kapela Underkicks ze Szczecina, którą pozdrawiam. U nas to jest bardziej wymieszane, bo masz ciężkie brzmienie, te wszystkie breakdowny, darcie mordy, ale wchodzi refren i jest „Woo!”. Wtedy pojawia się grunge’owy klimat. Wydaje mi się, że grunge jest obecny, ale nie wszystkim kapelom dobrze to wychodzi. Mam nadzieję, że nam się udaje. A co do grungecoreu, szukałem w Polsce tak grających kapel, ale żadnej nie znalazłem.

Wasz nowy album powstał w duchu DIY czy coś się w międzyczasie zmieniło?

Nic się nie zmieniło.

Zrobienie płyty na własną rękę to wasza świadoma decyzja czy raczej brak możliwości zrobienia jej inaczej?

Nasz świadoma decyzja. Chcieliśmy mieć kontrolę nad wszystkim. Nienawidzę być zależnym od kogokolwiek, więc jeśli mogę zrobić coś z zespołem i jest to, powiedzmy, reprezentatywne, to tak to zrobię, po prostu. W tym przypadku cała produkcja muzyki nie wyszła poza zespół. Zrobiliśmy ten album całkowicie samodzielnie.

Nagrywając i produkując sami, jesteście samowystarczalni, ale prawda jest taka, że scena to zawsze szerszy kontekst. Jak jako It Follows odnajdujecie się na polskiej scenie?

Na pewno nie czujemy się osamotnieni. Mógłbym wymienić na palcach dwóch rąk zespoły, z którymi się lubimy, z którymi gadamy i nawet planujemy wspólne koncerty, kiedy to wszystko się już skończy. Osobiście lubię core’ową muzykę. Ona jest moim zdaniem awangardą w młodym metalu. Materia, Above The Life, IAMONE, Netherless, Hexogen, Pale Path – jest masa zespołów wartych uwagi. Naprawdę się lubimy. It Follows to trochę coś innego, ale naprawdę lubię core’ową muzykę. Staram się w niej odnaleźć tę iskrę, która dodaje czadu zwłaszcza występom na żywo. W połączeniu z patentami z muzy lat. 90 i 2000. i dosyć charakterystycznym sposobem śpiewu tak pokrótce tworzy to wszystko nasz band. Ale jeżeli o to chodzi, to nie czujemy się osamotnieni. Osobiście staram się inicjować różne rzeczy, jakieś koncerty, wydarzenia. Teraz jak nasz skład się ustabilizował, ładujemy duży pocisk i zaraz wyjeżdżamy z czołgiem. (śmiech)

Mogę gratulować wam już kontraktu z zagraniczną wytwórnią czy to jeszcze tajemnica?

Jesteśmy na ostatniej prostej w rozmowach z dosyć dużym zagranicznym partnerem, ale oficjalnie ogłosimy współpracę już niebawem po podpisaniu papierów.

Powiedz, jak znosisz obecną izolację? Masz coś, co pomaga Ci zabić czas?

Oczywiście, mam muzykę. Nie ma dnia, kiedy bym nie siedział nad tematem płyty. Cały czas działam, a jedyne, na co czekałem, to aż Michu z Materii dośle mi wokale. Bo chyba o tym nie wspomniałem, że na nowym albumie It Follows pojawią się goście. Będzie dwóch najlepszych wokalistów z Polski moim zdaniem, czyli właśnie Michu z Materii i Przemysław Mikulski z zespołu Above The Life z Gdańska. Oczywiście to jest moja subiektywna opinia. Będzie też Rome Malerba z zespołu Wonderpub (Argentyna). To będzie damski akcent. O tym już, pamiętam, pisaliście na RockMetalNews.pl.

To jak wyobrażasz sobie pierwszy koncert It Follows po pandemii?

Jak sobie wyobrażam? Wyobrażam sobie pełną Minogę, bo tak zaczniemy, kiedykolwiek to będzie. Wyobrażam sobie pełne przygotowanie, pełny r********l, zajebiście zrobiony merch i te sprawy. Pot będzie kapał z sufitu. Tak to sobie wyobrażam.

ROCKMETALNEWS TV