Jerzy Owsiak stanie przed sądem. „Jest to zamach na wolność słowa”

Nerwowa atmosfera, w jakiej odbył się tegoroczny Przystanek Woodstock, udzieliła się Jerzemu Owsiakowi, który kilka razy dał się ponieść emocjom, nie szczędząc ostrych słów pod adresem przeciwników festiwalu. Teraz szef Fundacji WOŚP odpowie za nie przed sądem.

Niecenzuralne słowa, które padły z ust Jerzego Owsiaka w czasie zakończenia tegorocznego Woodstocku, nie przeszły bez echa. Jak podaje serwis TVN, wniosek o ukaranie szefa Fundacji WOŚP złożył komendant policji w Gorzowie Wielkopolskim. Chodzi o wygłoszenie przez Owsiaka w miejscu publicznym słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Termin pierwszej rozprawy został wyznaczony na październik.

– Nie mów mi, k***a, że tu jest podwyższone ryzyko, w tym miejscu. Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz – to jedna z wypowiedzi, za którą wkrótce może odpowiedzieć Jerzy Owsiak.

Sam zainteresowany podkreśla, że jego słowa nie miały wyraźnego adresata i co więcej, stanowiły część występu o charakterze artystycznym.

– Do głowy by mi nie przyszło, że ten utwór (utwór kończący Przystanek Woodstock – red.) także w moim wykonaniu będzie przedmiotem tego oskarżenia – komentuje Jerzy Owsiak. – Oskarżenie mówi o tym, że podczas wykonywania tego utworu użyłem kilku słów niecenzuralnych, słów, które w wykonaniu moim mają swoją moc. Mają swoją moc przekazu, mają swoją poezję, mają element rapu, w którym mówimy o wielu sprawach i oceniamy je bardzo emocjonalnie.

– W moim wystąpieniu nie było żadnych personalnych ataków na nikogo – podkreśla Owsiak. – To był zapis mojej wizji utworu, który co roku w podobnej wersji przekazuję wszystkim uczestnikom Przystanku Woodstock.

W videooświadczeniu, które udostępniamy poniżej, szef Fundacji WOŚP wyraził zaniepokojenie działaniami władz, jego zdaniem dążącymi do ograniczenia wolności słowa w Polsce. Działania te, jak stwierdził, mogą odbić się również na samych artystach.

– Panie inspektorze, podejrzewam, że chce pan cenzurować wypowiedzi artystów. To jest piekielnie trudne – zwraca się do inspektora gorzowskiej policji Jerzy Owsiak i zauważa – Nie ma zespołu muzycznego na jakimkolwiek festiwalu w Polsce, który by nie użył wulgaryzmu, ale jest on zaprogramowany w całości utworu. Znamy granice, gdzie jest wulgaryzm, który jest mową zła, mową nienawiści, a gdzie wulgaryzm podkreślający pewną istotę rzeczy.

– Jest to zamach na wolność słowa, jest to zamach na swobodną wypowiedź artysty, twórcy. Nadal myślę, że jest to po prostu żart – kończy Jerzy Owsiak.

Przypomnijmy: w tym roku Przystanek Woodstock odbył się po raz 23. Wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka festiwal. Niewykluczone, że przyszłym roku wydarzenie zmieni formułę lub lokalizację. Jako jedną z potencjalnych wymienia się Szczecin, gdzie Woodstock odbył się po raz drugi w swojej 23-letniej historii – w 1996 r.

Według szacunków policji w tym roku w Kostrzynie bawiło się ok. 250 tys. woodstockowiczów. Impreza odbywała się w dniach 3-5 sierpnia.

fot. P. Garbowski

Wolność słowa?

Opublikowany przez Jurek Owsiak na 5 września 2017

Komentarze

Dodaj komentarz