Green Day nie przerwał koncertu po tragicznym wypadku. Są wyjaśnienia

Nie ma szczęścia w ostatnich dniach formacja Green Day. Kilka dni temu odwołany z powodu ekstremalnej ulewy koncert w Glasgow, teraz – kontrowersje po występie na festiwalu Mad Cool w Hiszpanii, gdzie tuż przed pojawieniem się na scenie Amerykanów zginął akrobata.

Billie Joe Armstrong i jego koledzy nie zapamiętają dobrze ostatnich dni. Bo jak się okazuje odwołany koncert w Glasgow, który pierwotnie miał odbyć się 4 lipca, był zaledwie zapowiedzią naprawdę przygnębiających wydarzeń wokół zespołu.

Najgorsza wydarzyło się 7 lipca podczas Festiwalu Mad Cool w Madrycie, gdzie doszło do tragicznego w skutkach wypadku. W czasie swojego występu z wysokości 30 metrów Pedro Aunión Monroy, występujący na festiwalu akrobata. Mężczyzna zmarł na miejscu. Kilkadziesiąt minut później na scenie pojawił się Green Day. Zespół zagrał pełny set.

Niedługo później w sieci zawrzało. Oburzeni fani zarzucali członkom Green Day, że pomimo tragedii zdecydowali się zagrać na festiwalu. Szybko jednak okazało się, że grupa nie miała pojęcia o wypadku. Tak przynajmniej wynika z oświadczenia opublikowanego przez zespół

„Jesteśmy przygnębieni całą sprawą i łączymy się z rodziną Pedra w żałobie” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Billiego Joe’a Armstronga. „Nie wyobrażam sobie, przez co przechodzą teraz jego bliscy. Wielu z was dziwi się, dlaczego zagraliśmy po tym wypadku. Nie wiedzieliśmy o tym aż do końca naszego koncertu. Nie wiedzieliśmy nawet, że na scenie będą odbywać się występy akrobatów”.

„Te festiwale są ogromne. Bardzo dużo dzieje się w tym samym czasie. Niemożliwym jest dotrzymanie kroku każdemu artyście. Byliśmy na backstage’u oddalonym ok. pół mili od sceny głównej. Rozgrzewaliśmy się. O 11.25 byliśmy gotowi. 15 min. przed naszym występem organizator podszedł do naszego managera i powiedział, żebyśmy poczekali ze względów bezpieczeństwa. To normalna procedura na każdym koncercie. Nie drążyliśmy tematu, czekając na sygnał. Nie mieliśmy pojęcia, że był wypadek. Dostaliśmy informację „okej”, więc poszliśmy grać” – w imieniu Green Day wyjaśnia Billie Joe Armstrong.

Do sprawy teraz odnoszą się organizatorzy festiwalu.

„Decyzja, by nie przerywać festiwalu od razu, została nam zasugerowana zarówno przez państwowe i lokalne służby bezpieczeństwa, jak i przez naszą ochronę” – tłumaczą organizatorzy w swoim oświadczeniu. „Mad Coll spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa, które są wyszczególnione osobno dla publiczności, artystów i pracowników festiwalu. Jesteśmy przygotowani na każda ewentualność. W tej sytuacji uznano za niebezpieczne zmuszenie dużej masy ludzi do przemieszczenia się w jednym momencie, ponieważ mogło to wywołać gwałtowne reakcje, z czym musieliśmy się liczyć, mając na względzie bezpieczeństwo 45 tys. uczestników – a to właśnie ich bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze”.

Dla formacji Green Day koncert na festiwalu Mad Coll był ostatnim, jaki grupa zagrała tego lata w Europie z materiałem z „Revolution Radio”.

Płyty oraz nowe, jeszcze gorące wzory koszulek Green Day znajdziecie na RockMetalShop.pl via [link]

fot. Sven Sebastian Sajak (CC BY-SA 3.0)

Komentarze

Dodaj komentarz