Axl Rose skończył 56 lat. Najważniejsze momenty wokalisty Guns N’ Roses

Jeden z najważniejszych wokalistów rockowych naszych czasów, niekwestionowana legenda, która choć coraz starsza, wciąż nieźle się trzyma – Axl Rose kończy 56 lat. Rudowłosy frontman Guns N’ Roses miewał wzloty i upadki. Z okazji urodzin Axla przypominamy najlepsze z nich!

1. Koncert w klubie The Ritz

W kilka miesięcy po wydaniu „Appetite for Destruction”, swojej pierwszej płyty, Guns N’ Roses byli w gazie, choć niekiedy puszczały im hamulce. W nowojorskim klubie The Ritz, gdzie Gunsi wystąpili 2 lutego 1988 r., Axl miał za sobą dość mocno wstawionych kolegów z zespołu. Mimo to wszystko się udało. Koncert w całości transmitowała stacja MTV, dzięki czemu całe show zostało udokumentowane. Po latach nie ma wątpliwości – ten wieczór należał do Axla. Czy kiedykolwiek później był w takiej formie wokalnej? Cóż…

2. „One In A Million”

Axl nie raz dawał po sobie poznać, że ma w sobie gen rasowego rednecka. Kowbojskie kapelusze i zabieranie na koncerty „flagi Rebelii” to nic w porównaniu do tego, jaką burzę wywołał tekstem utworu „One In A Million”, który w 1988 r. ukazał się na albumie „GN’R Lies”. „Imigranci i pedały są dla mnie bez sensu; przyjeżdżają do naszego kraju i sądzą, że mogą robić wszystko, co im się podoba” – z tego krótkiego fragmentu Axl musiał się grubo tłumaczyć. Kogo zabolał najbardziej? Podobno Slasha, którego matka, Ola Hudson, była… Afrykanką.

3. Zamieszki w St. Louis

W 1991 r. Guns N’ Roses byli prawdopodobnie najpopularniejszym zespołem rockowym na świecie. Pod powierzchnią blichtru i megalomanii w zespole nie działo się jednak najlepiej. Ciśnienie związane z nowym albumem i kompletna anarchia, jaka panowała w zespole dzięki różnego rodzaju dragom, zwiększały drażliwość Axla, która dała o sobie znać podczas pamiętnego koncertu w St. Louis. Niezadowolony z faktu, że jeden z fanów robi mu zdjęcia spod sceny, a przede wszystkim rozsierdzony brakiem reakcji ochrony, Axl wziął sprawy w swoje ręce. Dosłownie. Najpierw rzucił się w tłum, a następnie rzucił ze sceny: „No cóż, dzięki c******j ochronie wracam do domu”. Kiedy zniknął ze sceny, wściekła publiczność wszczęła zamieszki, które skończyły się tragicznie. Ucierpiało kilkadziesiąt osób, zaś sam incydent rzucił się cieniem na dalsze losy zespołu…

4. „Get In The Ring”

Być może nigdy nie wiedzielibyśmy o wielu ekscesach z Axlem i resztą Guns N’ Roses w roli głównej, gdyby nie Mick Wall i jego nieocenione biografie Gunsów. Relacje pomiędzy autorem „Ostatnich gigantów z rockowej dżungli” układały się różnie, niekiedy znajdując się na ostrzu noża. Tak właśnie było w 1991 r., kiedy Guns N’ Roses wypuścili dwupłytowy album „Use Your Illusion”. Znalazł się na nim utwór „Get In The Ring”. Numer był niczym innym jak wywołaniem do ringu nieprzychylnych Axlowi dziennikarzy muzycznych, wśród których znalazł się również Wall. Co ciekawe, pisarz nie ma tego Axlowi za złe. „To osoba głęboko zraniona” – po latach usprawiedliwia Axla jego oddany biograf.

5. Use Your Illusion Tour

Czas tuż przed rozpadem Guns N’ Roses z Axlem, Slashem i Duffem McKaganem był trudny dla całego zespołu. Slash i McKagan wspierani przez imprezowicza Matta Soruma zmagali się ze swoimi nałogami, Axl Rose – z coraz częściej powracającymi demonami przeszłości i paranojami. Mimo to ich ostatnia wspólna trasa (nie licząc oczywiście trwającej obecnie Not In This Lifetime Tour) okazała się sukcesem, generując ogromne dochody. Był to również czas, kiedy Axl wciąż pozostawał w formie. Koncerty takie jak ten, który Gunsi zagrali w Tokio i który trafił później na DVD, to dziś klasyka gatunku – zwłaszcza jeśli chodzi o wokal Axla…

6. Rock In Rio 2001

Wbrew pogłoskom, że stracił głos, jest przeraźliwie gruby i niespecjalnie chce pokazywać się ludziom, Axl Rose w 2001 r. zaliczył niespodziewany come back. Występując na jednym z najważniejszych festiwali muzycznych na świecie, a dokładniej: na Rock In Rio, Rose wrócił do gry. Być może nie był to powrót, jakiego wielu by chciało, bo i nie brakowało osób rozczarowanych formą Axla, dość zaskakującym składem (znalazł się w nim m.in. Buckethead) i line-upem. Mimo to rozmach wydarzenia do dziś budzi podziw. Był to powrót Axla po dokładnie ośmioletniej przerwie.

7. „Chinese Democracy”

To niewątpliwie najdłużej wyczekiwany album w historii rocka. Jego ukazanie się w 2008 r. było dużym wydarzeniem, choć ze znanych wyłącznie sobie powodów Axl nie kwapił się, by promować „Chińską Demokrację”. Nie było singli, klipów ani koncertów – aż do 2009 r. Krążek po dziś dzień dzieli fanów Guns N’ Roses, choć co do jednego trudno się spierać – Axl pokazał się z innej strony niż w tzw. klasycznym repertuarze Guns N’ Roses. Gdyby to samo można było powiedzieć o solowych dokonaniach Slasha…

8. Wprowadzenie do Hall of Fame

W 2012 r. ogłoszono, że Guns N’ Roses zostaną wprowadzeni do Rock and Roll Hall of Fame. Fani liczyli na to, że podczas ceremonii dojdzie od pierwszego od lat spotkania zespołu, ale nic takiego się nie wydarzyło. Krótko przed sama ceremonią Axl opublikował oficjalne oświadczenie, twierdząc, że nie jest mile widziany na uroczystości. Ostatecznie do rockandrollowej galerii sław wprowadzeni zostali Slash, Duff McKagan, Steven Adler i Matt Sorum, którzy stawili się na uroczystości.

9. Not In This Lifetime

„Nie w tym życiu” – solidarnie odpowiadali członkowie Guns N’ Roses, gdy pytano ich o możliwość zagrania wspólnej trasy. A jednak – Gunsi zwarli szeregi i wrócili w wielkim stylu. Trasa Not In This Lifetime, która wciąż trwa, to powrót zespołu w bardzo dobrej formie, choć bez nowego materiału. Mimo to tournée przyniosło ogromne dochody, zapewniając grupie status jednego z najlepiej zarabiających zespołów 2017 r. Pierwszy od czasu Use Your Illusion Tour koncert Guns N’ Roses z Axlem, Slashem i Duffem McKaganem w składzie odbył się 1 kwietnia w Los Angeles, gdzie zaczęła się historia formacji. I wcale nie był to primaaprilisowy żart. Był to przede wszystkim powrót Axla, który dziś wydaje się spokojniejszy, szczęśliwszy i bardziej opanowany niż kiedykolwiek wcześniej.

10. AC/DC

Na pierwszym koncercie, który po latach zagrał z kolegami z pierwotnego składu Guns N’ Roses, nabawił się kontuzji, ale ta bynajmniej nie przeszkodziła Axlowi zastępstwa za Briana Johnsona i dokończenia z AC/DC trasy Rock Bust World Tour. To, co wydawało się wyłącznie drobnym epizodem w jego karierze, może stać się jej nowym etapem. Coraz częściej bowiem pojawiają się doniesienia, że Axl na stałe dołączy do AC/DC, tworząc z Angusem Youngiem nowy album grupy. Czy tak się stanie? Cóż, z Axlem nigdy nic nie wiadomo…

fot. Raph PH (CC BY 2.0)

Komentarze

Dodaj komentarz